Zaburzenia stolca u małych dzieci

 


       Największym pragnieniem rodziców jest wychowanie zdrowego dziecka. Jak to się dzieje, że dzieci chorują? Czasem wydaje nam się, że im bardziej dbamy o ich zdrowie, odwiedzamy dziecięce przychodnie lekarskie, pokazujemy różnym specjalistom, faszerujemy lekami, tym więcej dziecko choruje.

Dlaczego, gdy rodzice prowadzą swój drogocenny skarb do różnych lekarzy, nie żałują środków na diagnostykę medyczną i drogie lekarstwa, a długo oczekiwane wyleczenie nie następuje? W czym leży przyczyna? I tu ma miejsce pewien paradoks: z jednej strony rodzice nie żałują czasu i sił na zbadanie dziecka pod różnymi kątami, z drugiej zaś strony nie zwracają uwagi na dość proste i oczywiste fakty, które w rzeczywistości są bardzo ważne i powodują wiele dziecięcych dolegliwości. Jednym z tych ważnych czynników jest regularność stolca u dziecka.
 
Niestety dziś wiele dzieci cierpi z powodu nieregularnego wypróżniania jelit. Rodzice i lekarze wolą ignorować ten problem, nie zwracając na niego należytej uwagi. Wielu pediatrów jest dziś zdania, które uzasadniają nawiązaniem do opracowań naukowych z zakresu pediatrii, że jeżeli jelita dziecka wypróżniają się raz na trzy-cztery dni to jest to prawidłowe. Nie trzeba być lekarzem, aby zrozumieć absurdalność podobnych tez. Pomyślmy, przecież jest to zaprzeczenie zdrowemu rozsądkowi: dziecko je 4-5 razy dziennie, natomiast korzysta z toalety raz na 3-4 dni!
Gdzie „podziewają się” resztki nieprzetrawionego pokarmu?  

To właśnie stanowi problem - resztki pokarmu nie znikają, a rozkładając się produkują substancje toksyczne (jady), które zatruwają najpierw najbliższe narządy: wątrobę, nerki, organy płciowe, a później rozprowadzane są razem z krwią po całym organizmie. Proszę pomyśleć, co tak naprawdę zamiast substancji odżywczych otrzymuje dziecko na początku wzmożonego wzrostu oraz rozwoju wszystkich narządów i systemów organizmu?!

 


Jaka więc powinna być norma dla dziecka, jeżeli chodzi o częstotliwość stolca?

U niemowląt lub dzieci karmionych 8 razy dziennie stolec powinien być 3-4 razy dziennie. Dzieci starsze i dorośli przy odżywianiu 3-5 razy dziennie powinni mieć częstotliwość stolca 1-2 razy dziennie. Pediatrzy twierdzący, że jednokrotny stolec w ciągu 3-4 dni jest normą, często uważają, że mleko matki jest dla niemowlęciem takim rodzajem pokarmu, który trawiony jest całkowicie bez resztek. Jest to całkowicie absurdalne stwierdzenie, gdyż mleko jest produktem spożywczym, takim samym jak inne i powinno być trawione i poddawane procesowi rozkładu. Nawet wypita woda jest wydalana wraz z moczem, więc dlaczego pokarm powinien pozostawać w jelicie?! Jeżeli dziecko jest karmione sztucznie i przy tym regularność jego stolca wynosi raz w 2-3 dni, jest to uważane dziś za normę przez wielu pediatrów. Nazywają to „głodnym stolcem”, wyjaśniając tę sytuację tym, że dziecko mało je, więc defekacja następuje u niego rzadko. Podobne stwierdzenie nie można nazwać inaczej jak absurdalnym. Jeżeli dziecko nie ma apetytu, odmawia ono jedzenia, nie jest to zwykłym kaprysem, lecz oznacza istnienie jakiegoś problemu. Organizm dziecka daje sygnał o tym, że nie jest wszystko w porządku. Dlatego nie należy karmić dziecka na siłę, lecz szukać przyczyny problemu. Często problem wygląda tak, że jeżeli dziecko nie miało stolca przez dwa dni, odmawiając przyjęcia pokarmu, dziecięcy organizm w ten sposób chroni się przed intoksykacją, jakby mówiąc: ”usuń to, co się zebrało, opróżnij jelita, dopiero później przyjmuj ponownie pokarm”.


Rozpatrzmy sytuację, w której problem został wyjaśniony i pediatra stwierdził zaburzenia stolca u dziecka. Co następuje dalej? Przepisywane są środki przeczyszczające oraz specjalna dieta. Niestety mało, kto patrzy wnikliwiej i próbuje znaleźć przyczynę zatrzymania stolca u malucha, która najczęściej kryje się w jednej bardzo rozpowszechnionej dziś chorobie, którą jest dysbakterioza jelita grubego.
Innym problemem, który przy wnikliwym badaniu okazuje się odwrotną stroną medalu jest biegunka – częsty (ponad 4 razy dziennie), nie uformowany stolec.
 
Na ten problem rodzice częściej zwracają uwagę, niż na zaparcia, gdyż powoduje ona więcej socjalnych niewygód. Biegunka jest mniej groźna, niż zaparcia, przy których następuje endogenna intoksykacja organizmu własnymi masami kałowymi, lecz tym nie mniej, jest to poważny problem. Niezbędne wchłanianie substancji odżywczych z jelit do organizmu nie następuje. Częsty, rzadki stolec nie tylko osłabia jelita i wymęcza organizm, ale również spłukuje naturalną mikroflorę jelitową, która i tak była niewystarczająca.
Biegunka i zaparcia są wynikiem zaburzenia bilansu mikroflory jelita grubego, czyli dysbakteriozy. Bardzo ważne jest to w porę uświadomić i zastosować odpowiednie leczenie, rezultatem, którego powinno być przywrócenie mikroflory jelitowej.
Jakie środki zapobiegawcze mogą stosować rodzice w celu profilaktyki biegunki i zaparć u dzieci?

Najważniejsze jest jak najdłuższe karmienie dziecka piersią. Niestety, jeżeli matka posiada dysbakteriozę (ta choroba jest teraz bardzo rozpowszechniona), karmienie piersią nie ochroni dziecko przed dysbakteriozą. Dlatego rekomendujemy mamom przy każdym karmieniu dziecka smarować pierś płynnym koncentratem „Narine-F-Balans”. To jest dobra profilaktyka nie tylko przed dysbakteriozą, ale również zapobiega pęknięciom i zapaleniu sutków u matki. Od pierwszych dni życia do sześciu miesięcy dobrze jest dawać dziecku kilka kropel tego koncentratu. Ten środek profilaktyki jest najbardziej efektywny, właśnie w tym okresie wiekowym. Nie tylko pomaga chronić dziecko przed dysbakteriozą, biegunką, zaparciami i endogenną intoksykacją, ale również sprzyja podwyższeniu odporności.